A więc tag, z racji tego że jutro wyjeżdżam to może być ostatni rozdział na następne 2 tygodnie do ... Nieważne :l. Wiem że jest mega krótki ale rozłożyłem arcydługi rozdział na dwa i tu macie pierwszą połowę, mam nadzieję że ktoś dał się nabrać na śmierć Johny :D A więc zostaje mi tylko pogratulować wam dobrej psychiki jeśli to czytacie :3 aha i jeszcze chcę wam wszystkim podziękować że znajdujecie czas na czytanie tego bloga. :)
Rozdział 9
Czarna otchłań otacza mnie niczym pająk otacza swoją ofiarę kokonem. Czuję się taka malutka i głupiutka wobec tej ciemności. Straciłam wszystko na czym mi zależało. Egzystuje tak może minutkę a może tysiąclecia, nie wiem gdzie jest góra a gdzie dół. Jestem niczym, całe emocje ze mnie już wyparowały, złość na Raila, nienawiść do Florence, żal moich sojuszników i rodziny. Mam nadzieję że Tel wygra, zasłużył. Nagle gdy moje rozmyślenia biegną w przyziemskim kierunku coś się zmienia.
Światło pojawia się daleko ale coś mi mówi że mam tam iść. Podążam w stronę spektrum przez mroczny tunel. Gdy idę do przodu łapie mnie ból, idąc w tamtą stronę dopada mnie coraz bardziej i intensywniej. Może zawrócę ? Tam było tak spokojnie ale muszę. Coraz więcej uczuć i cierpienia wiruje wokół mnie. Jestem już w połowie drogi gdy nagle z ciemnych boków gdzie nie dociera światło wystaję po prawej stronie ręka, chyba dziecka. Postanawiam zboczyć z trasy i podążyć tą drogą, ale gdy już dochodzę do rączki dobiega mnie smutny dziewczęcy głosik.
-Pomóż mi, proszę pomóż tu jest tak strasznie !-zaczyna piszczeć.- Nie zostawiaj mnie-krzyczy gdy oddalam się od niej.-Proszę chcę tylko pomocy.
-Ale co mam zrobić ? Jak mam ci pomóc ?-pytam zdenerwowanie.
-Musisz tylko podejść do mnie-mówi dziewczynka ale dostrzegam tu podstęp.
-Nie-odpowiadam.
-Proszę jestem tylko małą dziewczynką, chcę tylko się z tond wydostać mówi.-Nagle łapie mnie za ciało którego nie zauważyłam wcześniej.
-puść mnie ty mała dziwko !-krzyczę.
-Nieeee-piszczy i nagle za wszystkich stron dopada mnie krzyk ludzi i ich ręce wyciągnięte w błagalnym tonie.
Wszyscy wołają o pomoc wyciągając ręce w moją stronę, boję się, mogłam zostać w ciemności tam było tak bezpiecznie. Uciekam, biegnę coraz szybciej w stronę światła, ból stał się niewyobrażalnie silny, a krzyki nieznanych zjaw coraz głośniejsze aż w końcu zmieniły się w jeden potworny ryk. Upadam na ziemią, rozglądam się dookoła i dostrzegam postać która za mną, sunie cicho i spokojnie. W jednej ręce trzyma kose a ubrana jest w długą mroczną szatę z kapturem zakrywającym twarz. A więc to jeszcze nie koniec, mogę wrócić ale czy napewno tego chcę ? Została ostatnia sekunda na decyzję więc postanawiam bez namysłu uciec w stronę światła.
Ryk. Ręce. Kaptur. Kosa. Ból. Ten tok powtarza się cały czas ale ja nie zważam na to. Gdy zwiększam tępo, zakapturzona postać pędzi za mną, to mroczny nieposkromiony kosiarz który napewno zabierze mnie na drugą stronę. Jestem już pięć metrów już tylko dwa i gdy znajduje się już tylko centymetry od światłą spadam, cierpienie mnie zniewala a istota jest już koło mnie. Strach jaki czuję jest paniczny, nie mogę się ruszyć a dziwna postać obchadza się wokół mnie, i robi coś czego się nie spodziewam. Schyla się i pomaga mi wstać, po czym odzywa się niespodziewania niejakim głosem.
-Nigdy nie wątp w przeznaczenie bo nic nie dzieje się przypadkiem-mówi tajemniczo a ja z mętlikiem w głowie nic z tego nie rozumiem.
Te słowa nie mają sensu, nie pasują do siebie i nic mi nie mówią, ale nagle gdy już stoję stabilnie. Wkraczam w światło i bólowi ustępuje szok.
Białe chmurki pływają po bezkresnym niebie jak łódki nad jeziorem, a słońce razi niczym lampka fluidowa. Leżę chyba na ziemi, twardej a w okół jakieś rośliny to chyba, o nie to nie może być, ale to jest kukurydza co oznacza że wróciłam na arenę.
Ból odbiera mi zdolność poruszania, nie mogę nic zrobić jestem sparaliżowana, strachem i cierpieniem. Teraz tylko jedna myśl a raczej zdanie chodzi mi po głowie, tylko ono oddaje moje uczucia odnośnie tej chwili. Zbieram resztki sił jakie mi pozostały i wypowiadam to na głos.
-Jeszcze nigdy nie czułam się tak pełna życia i tak... martwa.-Mówię po czym koło mnie zjawiają się moi sojusznicy a ja tracę przytomność.
Aaaaa! Dżosza żyje! Zaraz skomentuje! :D Nabrałeś mnie ;-;
OdpowiedzUsuńO boże! Ale króciutki rozdział, ale dobra, mogę poczekać. Ten był zaskakująco dobry, idzie Ci z nim świetnie! Porównaj sobie stare, a ten! :D Co to za dziwna postać goniła Johannę i te dziecko i ona do niego ''Spadaj dziwko!'' XDDD Kocham ten moment :D Przez Ciebie zaczynam tolerować Johannę! Ciekawe czy Lana opuściła sojusz Dżony, czy jest im wierna! Może ona tylko udawała? I ciekawe czy zabili Florence i Raila. Szczerze mówiąc to chciałbym, że Rail umarł, Florence niech se żyje, ale niech on zginie. Lana mogłaby mu tą piłę łańcuchową w łeb wbić czy coś :D Uwielbiam Lanę xD
UsuńA propo:
*
*
*
*
*
*
*
Zapraszam na mój filmik Sims 2 - Igrzyska XD Taki pomysł mam :D Skomentujesz albo przynajmniej obejrzysz?
https://www.youtube.com/watch?v=zN3U9mpr0RU&feature=autoshare
Nawet wykorzystałem tam imię twojej postawi, mogę zamienić jeśli to problem.
UsuńŻaden problem :D to pochwała że Lana się tam znalazła :), świetny filmik :3 Świetnie że rozdział się podobał :D, czekam u cb na następne rozdziały więc pisz, no i na wywiady na youtube :3
UsuńSzczerze? Nie mam nic napisane XD Tylko na Rue cos sie tworzy :d
UsuńTak, tak Dżoanna żyje <3 Wiedziałam, wiedziałam ;3 Mój światopogląd wrócił na właściwe miejsce xd Więc, więc... gdy dziecko mówi, że jest małą dziewczynką: *stąd :* Dalej nie chciało mi się szukać błędów, po prostu wciągnęło mnie xd
OdpowiedzUsuńDżoanna jest tu taka jak.... nwm... trochę jak moja Lily xd Niczego nie pewna i styl 1. akapit trochę podobny do COP. ;D
Rozdział oceniam na.... Nwm.... Oj tam oj tam masz 5 ode mnie :*
Weny Ci życzę Snowie mały <3
Ps. U mnie rozdział za ok, 1 h na ----> http://cena-ostatniego-piasku.blogspot.com/
Wiem, ja wiem ale musiałem szybko zrobić operację rozdziału i błędy są :((( Dżoanna no tag może to trochę przez twojego bloga :D Dostałem 5 :** :D czekam u cb na następny :d
UsuńJuż jest, trochę nudny ale jest :*
UsuńCzytammmmm *_*
UsuńNie za bardzo ogarniam ten rozdział, ale jest super ;^; Porównując ten rozdział z pierwszym (a uwierz, czytałam go wczoraj) to serio, coraz lepiej ci idzie.
OdpowiedzUsuńA, i jeszcze coś. WIEDZIAŁAM ŻE ONA PRZEŻYJE, WIEDZIAŁAM. Kurde, mogłabym zostać Wyroczniącznią Delficką ;o Zionęłabym jakimś zielonym dymkiem i wygłaszała przepowiednie dla herosów :3 W sumie, byłoby super :3 Ale no ten, wracam juz na temat rozdziału xd Jest super, taki trochę pokręcony, ale nadal świetny. Przepraszam Cię za ten komentarz, ale jest już po północy i mój mózg słabo działa, więc to co piszę jest pozbawione sensu i mega chaotyczne. Lepiej to już skończę pisać, bo nie chcę się całkiem skompromitować ;^;
Tak więc, życzę Ci dużo weny :3 i żelek. I galaretek (tych niebieskich, które farbują język i są najpyszniejsze!). I nutelli. I truskawek. I malinek. I no, nie wiem co jeszcze lubisz XD
I wiesz co? Podoba mi się twój pseudonim artystyczny. Mało osób lubi Snowa, a przecież on jest taki fajny ;3 I szkoda, że umarł :C Chyba jego śmierć przeżyłam najbardziej *albo Finnicka. Nie mogę się zdecydować*. Dlaczego prawie zawsze umierają moje ulubione postacie? ;^; Dobra, już cię nie zanudzam swoimi bezsensownymi przemyśleniami XD
Pozdrawiam
Nieoficjalna :3
I jeszcze jedno; mógłbyś mnie informować o nowych rozdziałach? ;^;
Usuń0.0 Jaaaa, dzięki żelkowa wyrocznio, a i oczywiście że będę informował o nowych
Usuń