6/26/2014

ROZDZIAŁ 7 Prawdziwe oblicze.

 Ten rozdział gotowy już był dawna temu ale dziś dopiero go publikuje bo ... Mam ku temu powody, a teraz macie tu nowy rozdział :D już niedługo arena a z tego rozdziału jestem zadowolony :)



                                                           Rozdział 7

 Biegnę przez pustynie, samotnie uciekając przed prażącym słońcem, gdy nagle w oddali dostrzegam małą lepianką chatkę. Dobiegam do niej od razu a gdy wchodzę do środka, zauważam ogromne stare drewniane drzwi. Przechodzę przez nie i dostrzegam niezwykły blask po czym budzę się znów w Kapitolu.
 Jest chyba przed ósmą, ale na szczęście dziś nie będzie treningów, już tej nocy odbędą się wywiady z trybutami, a i jeszcze dziś ta niespodzianka. Gdzie ja położyłam ten przycisk ? Ach tutaj jest mówię w myślach grzebiąc w szufladzie.
  Następnie kieruje się do łazienki, później tylko się ubieram i wychodzę na śniadanie. Tam czekają już na mnie wszyscy z ekipy przygotowawczej Klara oraz Rail ze swoją drużyną. Przez pół tego dnia zostaję dźgana, wciskana, malowana, i upiększana, powtarzam wszystkie regułki które kazała mi się nauczyć opiekunka na pamięć, o 19 jestem już gotowa, mam 15 minut dla siebie ale nie mogę niszczyć swojej fryzury i zmywać makijażu. Staje przed lustrem w Łazice i patrzę na istotę po drugiej stronie. Jest ubrana w długą brunatno-fioletową sukienkę imitującą pole kwiatów, jej włosy są kondygnacją jakiejś dziwnej mozaiki czerwieni i brązu a buty i paznokcie ma koloru wściekłego różu, wygląda komicznie, wszystko niedopasowane do siebie ale gdy odchodzę dalej dostrzegam pewną symetrię, mój ułomny stylista przebrał mnie za jakąś tandetną jabłoń ! Co za idiota ! Im starszy tym głupszy, kiedyś się zemszczę.
 Wychodzę z łazienki i dostrzegam Raila, ma na sobie ciemno brązowe bojówki, ciemną tunikę i czarne skórzane buty. Wygląda na potężnego, mocarnego księcia. Idąc tak wyglądamy jak dwa osobne światy, on przepychu a ja głupoty. W windzie posyła mi głupawy uśmieszek a ja piorunuje go wzrokiem, ale kiedy tylko pomyślę jakie okropności przyszykowali moi sojusznicy dla Florence od razu wraca mi dobry humor.
 Znów podążam tymi korytarzami co wczoraj z Merylin, ale zamiast pójść do półotwartego atrium idziemy do mniejszej sali obok, będziemy czekać do godziny 20 wtedy zacznie się show, mamy jeszcze pół godziny.
 Gdy wchodzę z Raiem na sale od razu rzucają mi się w oczy zawodowcy. Lana ma na sobie długą czarną sukienkę z czerwonymi plamami imitującymi krew a jej perliście białe zęby pasują idealnie do kreacji. Florence ma krótką spódniczkę ze skóry węża i pierzastą bluzkę. Adam jest ubrany w wielką, ogromną  ja nie wiem jak to nazwać wygląda to jakby wziął firankę i zawiązał ją metalowymi prętami.
 Większość strojów już nie przykuwa mojej uwagi ale zmuszona jestem usiąść koło Flo kiedy nagle dziewczyna postanawia udać się do toalety, a ja chcę z nią porozmawiać już od dawna.
 Wchodzę do toalety lśniącej bielą kafelek, a tam zauważam ją przy lustrze.
 -O hej co tam ?-pyta beztrosko.
 -Darujmy sobie tą szopkę wiem że mnie nienawidzisz a ja odwzajemniam to uczucie-brukam ponuro.
-Co ? O co ci chodzi ?-Pyta zaskoczona.
-Nie udawaj głupiej chodzi o Raila.-mówię a jej oczy świecą.
-Masz rację koniec maskarady-podchodzi do mnie.-Nie masz szans ! Rail jest mój -wybucha.- Co on niby w tobie widzi ? Jesteś słaba brzydka głupawa pojmij to wreszcie, on cię nie kocha
 Jestem zbita z tropu, myślałam że myliłam się co do niej, ale ona chyba czekała na moment żeby mi to wygarnąć
-Zamknij się ! Ty ruda szmato jak śmiesz.-Biegnę na nią na co ona łapie mnie i omal nie wykręca mi ręki.
-A więc uzgodnijmy coś sobie skarbię-przytrzymuje mnie.-Rail jest mój, może uda nam się przekonać kogoś żeby upozorował jego śmierć i zamiast w trumnie wróci żyw, a ja będę zwycięzcą, jeśli chodzi o ciebie będziesz martwa-patrzy na mnie z furią i uderza mnie kolanem przez co tacę chwilowo przytomność przytomność.
 Leżę na podłodze z nosa leci mi krew, a gniew i wściekłość mieszają się w mojej głowie. Sparaliżowana nie wiem ile czasu mija, nie przejmuję się już wywiadami próbuje zabrać siły żeby się poruszyć ale kończy się to marnym skutkiem, więc postanawiam cicho egzystować w bieli.
 Wreszcie przychodzi wybawienie, moja przyjaciółka Merylin. Wchodzi zaniepokojona i wydaje z siebie stłumiony okrzyk widząc mnie, czy aż tak źle wyglądam ?
-Co ci się stało ? Tel się zaczął martwić bo już 40 minut ciebie niema. Zaraz trzeci dystrykt będzie wychodził na scenę, choć pokaż się-mówi a ja staje dzięki niej przed lustrem
-Dziękuje -tylko tyle zdążam powiedzieć a gdy spoglądam na lustro stwierdzam że aż tak źle nie jest.
 Mam tylko rozwaloną wargę, potargane włosy i ogromne zaczerwienienie na twarzy które szybko Merylin maskuje pudrem. Już wyglądam normalnie gdy wychodzimy z łazienki. Tel kiwa do mnie głową a ja odkiwuje , kipiąc nienawiścią.
 Siedzę w ciszy koło mojej sojuszniczki rozmrażając się nad zabiciem rudej choć myślałam że nigdy nikogo nie zamorduje . Zraniona. Skrzywdzona. Wewnętrznie złamana, tak się właśnie czuję, jak zaszczute zwierzę czekające tylko na moment odpłacenia za wyrządzone zło. Wpatrzona w białą podłogę cieszę się że jednak mam szansę się zemścić wiem że na pewno wcisnę ten guzik.
 Czwórka, piątka i Merylin, szóstka i Hank, teraz czas na nas więc wstaję przestraszona gdy nagle odzywa się Rail.
-Zabłyśnij-wtedy Florence piorunuje mnie wzrokiem.
-Dzięki-mówię.
Podchodzę do niego i całuje w policzek czego efektem jest wściekłość Flo. Nagle odzywa się głos Cesara a ja powoli zmierzam ku scenie.
-A teraz przyszedł czas na naszą królową drzew z dystryktu 7 Johanna Mason !-Robi pauzę po czym wita mnie i siadamy na fotelach.-Ha ha ha, witaj witaj. I jak ci się podoba w Kapitolu ?
-Kapitol to bardzo ciekawe miejsce pełne uroku i przemiłych ludzi-mówię inteligentnie.
-Och dziękuję nie trzeba było-na ten żart tłum szaleje ze śmiechu a ja go jakoś nie rozumiem.- Ale za to mało wiemy o tobie, opowiedz nam coś ! Chcecie to usłyszeć !-Krzyczy na co tłum szaleje.
-Jestem Cicha spokojna, i raczej nie mam szans na wygraną ale liczę że choć Rail wygra-podsumowuje sztucznie smutno.
-Rozczulające-na sali rozlegają się stłumione jęki smutku.
-Ale widzę że ty Cesarze masz nowy kolor włosów, czyżby tradycja ?- już załapałam dziwne żarty Kapitolczyków i oczywiście dostaje gromkie śmiechy.
-O tak i to od czterdziestu jeden lat czyli od moich pierwszych igrzysk ! W tym roku wybrałem specjalnie dla ciebie słonko kakaowy kolor- i znów śmiechy.
-dziękuję, ale skoro pracujesz jako prezenter od czterdziestu jeden lat czyli od dwudziestych szóstych głodowych igrzysk to masz..-nagle przerywa mi Cesar.
-O może lepiej nie licz bo ci inny wiek wyjdzie- żartuję i nawet ja uśmiecham się zestresowana.-Jeszcze tylko ostatnie pytanie, czy masz jakąś szczególną osobę dla której chcesz walczyć ?-pyta
 Chciałabym powiedzieć tak dla Raila ale nie mogę więc mówię tylko.
-Tak, chcę wygrać dla mojej rodziny, oni są dla mnie najważniejsi.
 Nagły dźwięk dzwonka oznajmia że mój czas już miną, żegnam się tylko z Cesarem i podążam schodkami do góry, niżej jest dolna część dla pierwszej dwunastki, więc idę wyżej gdzie odnajduje swój piedestał i oglądam wywiad z Railem.
-Ach witaj Rail nasz ochotniku, buntowniku-mówi drażliwie Cesar.
-Cześć Cesarze, Jona miała rację śliczna fryzurka-mówi rozbawiając publikę
 Dalsza część wywiadu przebiega spokojnie i zabawnie, tak samo reszty nawet Florence wydaje się miła i przyjazna co nie jest jej oczywiście jej prawdziwym obliczem. Nagle zaczynam myśleć o takich głupotach jak na przykład co by było gdybyśmy nagle wszyscy uciekli...
 Stoję z tyłu na zapisanym mi piedestale, faktycznie wyglądamy na nich głupawo czuję że to jest ten moment bo to już ostatnia wypowiedź chłopca z 12. Niema czasu gdy chłopak wraca i zaraz zostaje odegrany hymn wciskam guzik i dzieje się coś czego jeszcze nigdy nie widziałam w historii głodowych igrzysk.
 Najpierw jej piedestał trzęsie się, po czym z jej imienia i nazwiska oraz dodanych wczoraj liter układa się w słowa RUDA SZMATA a później z wyższego piętra zlatują na nią najpierw krople a później cały deszcz co skutkuje rozmazaniem makijażu, jej furią, dezorientacją władz, śmiechem ludzi i nieziemską rososzką dla mnie. Wygląda jak upiór a ta cała sytuacja zdaje się być wyjęta z kiepskiej Kapitolskiej komedii, ale ona dostrzega moje rozbawienie i jak zdziczała bestia biegnie wprost na mnie. Bestia.Hymn.Śmiechy.Strażnicy.Płonące piedestały. to wszystko nagle wiruje w okół mnie, Cesar nie potrafi zapanować nad sytuacją a ta wariatka skacze na mnie i zaczyna mnie dusić ale ja tylko uśmiecham się cicho odparowując jej ciosy. Przewracam ją po czym wale jej pięścią w twarz, dostrzegam jej łańcuszek z zębem nieznanego zwierzęcia,
 -Obiecuję że zabije cię tym kłem-oznajmiam.
 -Jeśli ja tego nie zrobię Szmato-syczę.
 -Zapłacisz mi za to
Zamachuje się żeby zadać mi mocny cios kiedy odciągają ją strażnicy pokoju po czym nagle kończy się hymn i zgasza niespodziewanie światło przez co muszę uciekać szybko do windy pobocznej gdzie u mego boku stoi Lana. Jedziemy powoli słysząc huki i krzyki. Widzę że się uśmiecha, bezlitosnymi ustami po czym szklana winda zatrzymuje się. No to utknęliśmy.
-Ale akcja co ? jak myślisz czyja to sprawka ?- Pyta.
-Mogę ci  zaufać ?-Pytam.
-Tak-mówi.
-Moja, Tela i Merylin, nienawidzę Florence-przyznaję.
-Ja też, jest z niej niezwykły podlizuch, a ja jestem taka  zła w porównaniu do niej co ?-Pyta.
-Wolę ciebie niż ją,-dodaje, ale zaczynam się denerwować bo troszkę mnie przeraża.
-Jutro na arenę co ? Nie mam ochoty użerać się z zawodowcami, nie lubię ich, hej może mogę wejść z wami w sojusz ? co wy na to ? Będę was ochraniać.-proponuje
-No wiesz będę musiała uzgodnić to z innymi-przyznaję zaskoczona.
-Ale jesteś na tak ?-pyta jak dziecko.
-No, ee, wiesz, no dobra niech będzie.
-Super, nie pożałujecie jestem zabójcza-śmieje się ale coś jej nie wychodzi zgrywanie słodkiej idiotki.
 Nagle winda znów jedzie, dojeżdżamy do dwójki później znika za drzwiami a ja zostaję sama i zaczynam mówić.
-Co ja właśnie zrobiłam ?-Pytam ścian.
 Jadę do góry gdy zauważam Blighta chodzącego w kółko i Klarę zalaną łzami.
-Co się stało ? gdzie Rali ?-pyta.
-Nie wiem wokół wszytko wirowało, wielki krzyk i nagle zgasło światło-mówie.
-Myślę że użyli na resztę trybutów którzy zostali, gaz usypiający. Oglądaliśmy wszystko, tą całą akcję, to nie jest śmieszne ! Oni nie traktują takich spraw ulgowo ! Jeśli to wy to zrobiliście i organizatorzy się dowiedzą to już po was a i tak już macie przejebane !-Krzyczy wulgarnie Blight.
-Ciii -ucisza mnie Klara.-Cicho Johanna posłuchaj teraz musisz nam powiedzieć czy masz jakichś jeszcze sojuszników ? -Pyta Klara.
-Tak Merylin, Tela no i jeszcze Lane.-mówię niechętnie.
-Co ? Lane masz w grupie ? Tą z dwójki ?-Kiwam głową na tak- To cudownie.-podchodzi do mnie i całuje w policzek, co traktuje jako Kapitolską piątkę.
-A ja bym się tak z tak nie cieszył, należy do zawodowców, jest wyszkoloną morderczynią, ja bym jej nie ufał.-ostrzega Blight
-Bredzisz, po prostu brak ci kobiety i wszędzie widzisz spiski, ciesz się chwilą-sama niewierze że to mówię.
 Nagle wpada przez windę czterech strażników pokoju niosąc Raila i zostawiając go na podłodze.
-Stawiał opór, obudzi się dopiero rankiem-oznajmia wysoki damski głos.
 Wychodzą a ja szybko do niego podbiegam i kopię go w brzuch. Wtem ręce Blighta przytrzymują mnie i odciąga od bezwładnego ciała. Nagle wszystko zaczyna wirować, i pamiętam tylko straszne obelgi wymieniające się między mnie a mentora i krzyk Klary. Totalny chaos i nieład, trudno mi to określić bo w jednej chwili widzę całą wrzawę a w następnej świat przykrywa mrok. Czuję jak jakieś ręce przesuwają mnie na miękką przestrzeń,. Teraźniejszość mnie już nie obchodzi, gdy zostaje mi jedna rzecz którą muszę zrobić, cieszyć się z udanego planu, wściekłości Florence która dziś ujawniła swe prawdziwe oblicze.  Każdy z nas ma coś do ukrycia, jakąś tajemnice bądź drugie ja. Ale to właśnie jest w ludziach najpiękniejsze ich niedoskonałość którą równomiernie próbujemy w nas zmienić dążą do ujawnienia naszych prawdziwych oblicz.

11 komentarzy:

  1. Genialny rozdział. Ale, że Lana chce mieć sojusz z Johanną? Strasznie polubiłem Lanę i wgl. zdziwiłem się, że ona nienawidzi Florence i zawodowców. Ale coś wydaje mi się, że ona zdradzi sojusz Dżoszy. Mam nadzieje, że długo pożyje ;) Raila, Florence, Chwiecko, Adama - już ich nienawidzę. Wolę Lanę. Czekam na wyjazd na arenę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja taż lubię Lane i mam już dla niej plany :D Jeszcze w tym tygodniu arena na 100 % :) a ja czekam na nowy rozdział historii Arona i Scotta ! :3

      Usuń
  2. Anonimowy6/26/2014

    Dzisiaj krótko i z anonimka bo jestem na telefoniku ;C
    Głupia. Kurwa. Szmata. Florence.
    Proszę, niech Johanna ją zabije, proszę, proszę, proszę <3
    Nie napiszę, że u mn nowy rozdział bo już widziałeś :* I jeszcze: daj mi szybko nowy rozdział u cb! szybko, najlepiej taki ze śmiercią Florence *eh, powtarzam się D: znowu*
    Weny i kc kc kc <3
    ~Lily Novisaren

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha ha no i wszyscy znienawidzili Flo ha ha ha a skoro tak to na pewno arena będzie już w tym tygodniu :D

      Usuń
  3. Emm... nic dodać, nic ująć, komentarze mówią same za siebie ;) Wykończ ją, tylko jakoś okrutnie! Zabij ją!
    A Lana chce sojusz z Johanną? Nie spodziewałam się :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszyscy chcą jej śmierci XD i jeszcze każdy lubi Lane Ale fajnie (rzygam tęczą :3) wszystko idzie po mojej myśli :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział, nie spodziewałam się, że tak potoczą się dalsze losy :)

    oliilui.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za komentarz u mnie i z góry piszę, że nie przepadam za opowiadaniami, które są wzorowane na książkach. Po prostu nie lubię, gdy ktoś bierze i przekształca bohaterów stworzonych przez autora. Lepiej zostawić ich charaktery i opisać ich losy dogłębniej, niż było to przedstawione w serii. Może dla Ciebie książka/film jest inspiracją i fajnie, bo może dzięki temu będziesz ulepszać swój warsztat pisarski. Ja działam na zasadzie, że jeśli ktoś zostawi u mnie komentarz to zajrzę i przeczytam chociaż ostatnia notkę i skomentuję, więc działam zgodnie z moimi zasadami.:) Nie będę czytać, przykro mi, ale dam kilka rad odnośnie kształtowania Twojej żyłki pisarskiej. Poczytaj o poprawnym zapisie dialogów i nie stawiaj przecinków byle gdzie. Zasady pisowni (niestety, czy stety) mają znaczenie. :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) zaraz sprawdzę błędy :D

      Usuń