6/23/2014

ROZDZIAŁ 6 Smak pokory.

 Zanim go przeczytacie chcę powiedzieć że jest nudny i monotonny :( jakoś taki wyszedł :(( następny to będzie bomba tak myślę :D Zrobiłem zamieszanie z tą zmianą linku w następnym rozdziale lub poście podam wam nowego linka który będzie obowiązywał w przyszłości. Nwm co jeszcze napisać :0 pierwszy raz jestem zmęczonym jakimś rozdziałem, ale nie będę wam już truł tylko oceniajcie :l


                                                   Rozdział 6

 Lecąc tak uświadamiam sobie głupotę sytuacji, zaraz spadnę na ziemię i rozpłaszczę się na wielką krwawą plamę a moja rodzina napewno słono za to zapłaci. Nie ! jeszcze nie czas żeby umrzeć ! nie chcę się tak szybko poddać, ale właśnie pod wpływem impulsu zrobiłam to. Lecę, widzę okna kapitolskich domów, ludzi zajętymi swoimi sprawami, to istoty nieświadome że zmuszając nas do bratobójczej walki ranią nas i zostawiają krwawe piętno w naszych umysłach. Jestem już dziesięć metrów nad ziemią gdy nagle uderzam twarzą w niewidzialną barierę, która przypomina strukturą matę od trampoliny.
 Uderzenia paraliżuje mnie, czuję jak jakiś elektryczny impuls przeszywa moje ciało i nagle lecę w górę tą samą trasą, którą spadałam. Już jestem przy barierce, gdy wyrazy twarzy moich znajomych odbijają się w mojej głowie. Jeszcze chwilę temu uśmiechnięci i weseli, stoją teraz postępiali, bladzi, smutni, i zdziwieni moim skokiem. Gdy już jestem na nogach nie wiem co powiedzieć ? Jak im wyjaśnić to że chciałam skoczyć i popełnić samobójstwo, w tedy nagle odzywa się Tel.
 -Pole siłowe, to ono uratowało ci twoje pieprzone życie-szepcze ponuro.
 -Ja, ja nie wiem co powiedzieć-głos mi się łamie.-Przepraszam- mówię i uciekam szybko do windy zjeżdżając pod numer siedem.
 Nie mam siły na nic, kładę się wprost na łóżko i zasypiam z mętlikiem w głowie.



                                                                ***

 Budzę się z poczuciem wstydu za to co zrobiłam wczoraj, jak mogłam być tak głupia ? Tel i Meyrlin pewnie teraz uznają mnie za wariatkę a jeśli zobaczyli by to wszyscy ? Wiem że było by już po mnie, no ale szczęście że prawie nikt nie wie. Dziś pokaz sesji indywidualnej ! Zapomniałam na śmierć. Nie wiem co pokażę ale muszę jakoś słabo wypaść żeby nie zwracać na siebie uwagi. Co mogłabym zrobić ... Może pokażę jak radzę sobie ze składaniem broni, sama nie wiem jedyne co kojarzę to to że zaraz muszę zjawić się w salonie a później na sali. Ale zanim to idę się wykąpać, myję zęby i dopiero teraz idę do salonu, głodna, spóźniona ale nigdzie nie widzę Klary. Zauważam tylko Raila który wygląda jakby na mnie czekał, co okazuje się prawdą bo naszej opiekunce odbiło i postanowiła zostać w swoim pokoju gdy dowiedziała się o wczorajszej akcji, ciekawe skąd wie o tym ? Niespodziewanie odzywa się.
 -Poco to zrobiłaś ? Pomyślałaś o mnie, o tym że poświęciłem się dla ciebie, żeby cię ochronić na arenie ?-Zaczyna krzyczeć.-Zastanów się, masz jeszcze dla kogo żyć-całuje mnie w usta.
 Znów fala rozkoszy przelewa się przez moje ciało, ale to trwało zbyt krótko, zbyt słabo. Wsiadamy do windy a on żartuje z Chwieco i Adama, naprawdę się śmieje, nie wiem co on ma w sobie ale po prostu jest mi cudownie ale do czasu. Gdy winda się otwiera cały tok który przerabiałam przez te 2 dni powtarza się, Rail mnie opuszcza,  Przychodzą sojusznicy ale słowem nie odzywając się wydarzeniami z wczorajszego dnia, następnie ćwiczymy obsługę kosy i po paru godzinach zmierzamy na obiad. Tam czeka mnie już jak zawsz spodziewany cios w postaci Florence. Obiecuję sobie że się na nią nie spojrzę ale muszę zobaczyć co ona tam robi z Railem, nagle jeden z trybutów chyba z 9 upuszcza papkę warzywną na Lane a na jej twarzy najpierw pojawia się uśmiech, a następnie bierze półmisek z puire dyniowym i roztrzaskuje na jego ręce, później zaczyna się spektakl.
-Co ty se myślisz hę ? Że jesteś taki fajny bo wylałeś na mnie jakieś ciulstwo ?-krzyczy  .
-Nie, wybacz... Nie chciałem uwierz !-mówi błagalnie trybut z 9.
-Zabiję cię pierwszego, obiecuję to twojej rodzinie i tobie-mówi uroczo śmiejąc się.
 Lana mało o niej wiem ale z tego co teraz widzę i co mi wcześniej pokazała jest bardzo niebezpieczna, wygląda na urodzoną zwyciężczynie, ma wszystko styl, klasę, mordercze zdolności i napewno ogromny sponsoring. Meyrlin miała rację co do niej. Ja przez czas tej szopki spojrzałam się na Raila i Flo jak to ją nazywają mniejsza o to, oni się dotykali ! on bawił się jej włosami jakby byli parą ! nie tego już za wiele, jestem cierpliwa i długo za długo tolerowałam jego dwulicowość czas się zemścić na Florence a z Railem policzę się później.
 Wstaję ale powstrzymuje mnie Tel i oznajmia mi że pomoże mi się zemścić na to odpowiadam uśmiechem i odwet przekładamy na jutrzejsze wywiady ale do tego potrzebuję jeszcze pomocy z zewnątrz. Później zamiast wrócić na sale Scara nasza główna trenerka kieruje nas tylnym wyjściem ze stołówki wprost na korytarz. Dalej idziemy krętym korytarzem aż wreszcie dochodzimy do mniejszej sali określanej mianem poczekalni. W grupie łatwiej utrzymać lekceważącą aurę ale gdy po kolei najpierw 1, 2, 3, i tak dalej moi sojusznicy i wrogowie idą na prezentację zostaje tylko ja, Rail, Flo i jej brat Travis oraz 8,9,11 i 12. Siedzę pomiędzy moim wrogiem a moim kochankiem. Czuję że zaraz wybuchnę ale na szczęście w nieszczęściu wyczytują teraz mnie a ja wstaję zszokowana. Co to już !? Ale ja nie jestem gotowa ! Nawet nie wiem co zaprezentuje !? Wykrzykuje w myślach. Dobra Johna uspokój się, grunt to spokój, wszystko będzie dobrze.
 Wchodzę do większej sali gdzie dookoła są balkony dla sponsorów, i wszędzie znajdują się najróżniejsze bronie. Ściany tak jak w całym dolnym kompleksie mają kolor szarości oraz lampy świetlówki które są wszędzie. Łapię oddech i staję na środku.
 -Johanna Mason, Dystrykt siódmy-oznajmiam posłusznie i wtedy wszyscy zwracają na mnie uwagę. Czas na to by przekonać się jaki jest prawdziwy smak pokory.
 Podchodzę do stanowiska z bronią palną i wraz z nią podchodzę do stanowiska z kosą mechaniczną. Przez cały dzień nauczyłam się na pamięć każdego centymetra kosy i wiem co zrobić by zmontować to wraz z pistoletem solarnym żeby efekt był w miarę dobry. Zajmuje mi to gdzieś około 10 minut po czym podchodzę na odległość dziesięciu metrów od kukły i postanawiam strzelić. Oczywiście niecelnie bo wszystkie oczy są zwrócone w moim kierunku i gdy już udaje mi się strzałami podpalić kukłę jestem zadowolona bo zasługuje na 5 punktów. Widocznie to nic nadzwyczajnego bo sponsorzy chyba żartują ze mnie gdyż ich wzrok skierowany jest na mnie z politowaniem a mi to przywołuje wspomnienie tego dnia gdy przyjechaliśmy do Kapitolu i podsłuchałam  rozmowę tych dwóch dziwnych ludzi mówiący że nie mamy szans, nagle odzywa się główny organizator.
 -Dziękujemy panno Mason, możesz odejść-mówi taktownie starszy człowiek z siwymi włosami.
 Wychodzę powolnym krokiem ale już nie tą samą drogą lecz małymi drzwiczkami pobocznymi którymi przechodzę na sale treningową i później już tylko windę w górę i do swojego pokoju,  ale jakieś 1 godzinę później przychodzi Klara wraz z Blightem.
 -Posłuchaj jak już wiesz, jutro odbędzie się wywiady a jak już chyba wszyscy wiemy twoje maniery pozostawiają wiele do życzenia-świetnie.-A więc teraz porwę cie na 3 godzinki a później twój mentor przedyskutuje z tobą każdy możliwy scenariusz areny i pytań na wywiadach.
 Następne 3 godziny są gorszą torują niż pobyt na arenie, Klara przyprowadza do tego Heliksa i każe mi wkładać po 50 razy tę samą sukienkę, uczy dobrego zachowania i głupawego uśmiechu, gdy wreszcie stałam się sztuczną lalką dobraną w szpilki i ogromną sukienkę. Moja opiekunka mówi że teraz przejmie Raila a ja uśmiecham się cicho. Następnie zmierzam do salonu gdzie czeka na mnie już Blight i opowiadam mu jeszcze raz moją taktykę i zgadza się na takie zagranie a później zbliża się do mnie.
 -Posłuchaj, mamy chwilę sam na sam więc muszę ci coś powiedzieć, nie możesz ufać Railowi wiem że to twój najlepszy przyjaciel ale coś mi w nim nie gra, jest jakiś taki hmmm dwulicowy raz jest twoim sojusznikiem a raz sojusznikiem zawodowców, ja myślę że to ty możesz wygrać ale musisz dalej grać.-mówi
 -Czyli ?-pytam.
 -Udawaj zupełną idiotkę, a dadzą ci spokój-odpowiada Blight.
 -Puki co to tak robię-burczę.
 -Ale z odwrotnym skutkiem a jeśli ten chłopak z 3 powie komuś o twoich zdolnościach ? Hę ? Co wtedy ? Będziesz totalnie spalona i już za wiele nie zdziałasz.- Pepla.
 -Masz rację ale wiem że Tel mnie nie zdradzi, żebyś tylko widział jak na mnie patrzy a i jeszcze poznałam Meyrlin z nią też łączy ją sojusz to ta z 5 co o niej sądzisz ?-Mówię.
 -No cóż wydaje się zwariowana i głupawa ale może tylko udawać tak jak ty i ten przydupas Rail ...-Znów go obraża.
 -Niemów tak o nim- Wybucham.
 -Czemu ? nie widzisz tego co przez cały czas próbuje ci pokazać on jest fałszywy !- wykrzykuje to Blight.
 -Ale ja go kocham nie rozumiesz tego ? To napewno jest miłość ! Ufam mu, jest dla mnie jak ręka lub oko bez niego tracę jeden ze zmysłów ! Po prostu jesteś zazdrosny o nasze szczęście bo wiesz że ty go nigdy nie zaznasz !- Krzyczę.
 -Wcale nie ! myślę że możesz wygrać, ale nie możesz być pewna że najbliżsi nic ci nie zrobią  jeśli od tego będzie zależało ich życie ! chcę tylko twojego dobra !- Kłamie
 -Wcale nie ! Nienawidzę cię ! nienawidzę cię ! nienawidzę cie ! Jesteś tylko tanim kobieciarzem !- Krzyczę w salonie z furii
 -Z nim jest coś nie tak ! Nie możesz mu ufać !-Nasze krzyki osiągnęły już chyba poziom maksymalny.
 Nagle do salonu wchodzi Rail wraz z Klarą.
 -Komu nie może ufać?-mówi spokojnym tonem
 -Nikomu, nieważne Johna możesz iść ale pamiętaj o tym co ci powiedziałem- przypomina mi.
 -To co mogę wyjść na dół bo za jakąś godzinę, mamy zamiar trochę się rozerwać z zawodowcami ?- Prosi grzecznie.
 -Poczekaj jeszcze 20 minut do ogłoszenia wyników z sesji indywidualnej, usiądź-mówi.
 W ciszy siedzimy ja, Rail, Blight, i Klara aż wreszcie dochodzą Heliks i stylistka Raila. Absolutny spokój przerywają żarty i plotki popiskiwanie przez Kapitolską cześć mojej ekipy ale nagle wśród ogłupiających reklam w telewizji pojawia się Caesar Flickerman. To relacja na żywo.
 -Tak tak tak, tuż za chwilę dowiecie się jak spisywali się wasi rywale i ulubieńcy na sześćdziesiątej siódmej edycji głodowych igrzyska. Trybutów oceniliśmy w skali od zera do dwunastu, po trzech dniach uważnych oględzin i sesji indywidualnej- i tak jeszcze przez dziesięć minut paplania dochodzi do sedna. Chwiecko dostaje osiem trochę słabo jak na zawodowca, podobnie jak Adaś który dostał chyba najniższą notę w historii zawodowców otóż to tylko siedem punktów. Noty podnosi Lana która dostaje zabójczą notę aż jedenastu punktów ! jak ona to zrobiła ? może faktycznie zaszalała z piłą łańcuchową albo mechaniczną... Dalej Crash który dostaje podobnie wysoką liczbą dziesięciu punktów, dalej dziewczyna z trzeciego dystryktu która dostaję cztery punkty i Tel z aż jak na niego pięcioma punktami. W tym roku z czwartego dystryktu przyszły słabe istotki które nie załapały się do zawodowców więc zamiast oglądać ich oceny idę zamówić gorące kakao z bitą śmietaną posypanym brązowym cukrem. Gdy już wracam Blight oznajmia mi że moja sojuszniczka z piątego Marilyn dostaje aż siedem punktów a ten cały Hank o którym mówił Tel dostał 8 później przychodzi czas na nas.
 -Z dystryktu 7 Johanna Mason dostaje punktów sześć - cholera to za dużo ! miałam nie zwracać uwagi ale ha ! nie jestem gwiazdą wieczoru.-A z tego samego dystryktu Rail Freelov zasłużył już na punktów 10- No nie wierzę!
 Dookoła wszyscy wybuchają entuzjazmem no oprócz Blighta który posyła mi jadowite spojrzenie. Gdy gratulacje padają pod adresem Raila, ja próbuje się skupić na dalszych notach ale są niskie nikt aż do dziesiątego dystryktu nikt nie dostaje powyżej pięciu punktów, ale już Florence dostaje dziewięć, a jej brat dziesięć później tylko same cztery oraz pięcio punktowe noty dostają trybuci z
jedenastki i dwunastki. Dziękujemy wszystkim za włożoną w nas pracę i Rail zmierza do windy a
ja do pokoju ale coś mnie ciągnie pod numer pięć więc wchodzę do windy. Gdy się zatrzymuje wkradam się niezauważona przez pusty salon wprost do pokoju Marilyn gdzie chyba się kąpie ale to nic czekam aż wyjdzie a w tedy widok mnie może trochę jej zaskoczyć.
 -Palla la la la la i motylem jestem- śpiewa Marilyn  w toalecie a ja pękam ze śmiechu.-Uciekaj bo nie wrócę więcej, palla la la la i motylem jestem.-Śpiewa upiornie fałszując już chyba słyszy śmiechy dochodzące z jej pokoju.
 -A ty co tu robisz mała ? Hę ?-Nagle wychodzi z łazienki ale ma pogodną minę.
 -Przyszłam pogratulować ci dostania 7 punktów, serio wow  co pokazałaś ?-Pytam.
 -Zrobiłam całkiem ładną akcję z kosą a ty ?-Także pyta.
 -A wiesz też trochę pokombinowałam z kosą i złożyłam całkiem nową broń koso solar, dobre co-mówię.
 -Tak całkiem pomysłowe może pojedziemy po Tela i znów pójdź-urywa w połowie.
 -Spokojnie wczorajsza akcja ty był impuls ale nie nie chcę widzieć teraz Tela ale możemy się przejść na dach choćby ?-pytam łaskawie .
 -Mam lepszy pomysł choć.-podążam za nią.
 Najpierw jedziemy windą na dół ale w drzwiach frontowych stoją strażnicy więc nici z wyjścia na miasto, ale widocznie nie oto jej chodziło. Ciągnie mnie korytarzem długim i krętym, ale po drodze mi tłumaczy że to plan Tela jako zemsta na Florence, jestem zaciekawiona o co chodzi. Dochodzimy do wielkiego atrium do połowy otwartego na zewnątrz gdyż tam mieszczą się miejsca gości a my wchodzimy na scenę, terytorium Caesara, widzę tam za nim 24 podesty dla trybutów. Wreszcie odnajdujemy piedestał taki sam niski jak wszystkie ale z napisem oznajmiający że tu będzie stała Florence Machine z dziesiątego dystryktu. Nagle zauważam co cały czas za rękami skrywała, to cała skrzynka z narzędziami, oczywiście przecież pochodzi z 5 tam wytwarza się energie. Przez następną godzinę majstruje ucisza mnie podpina kable dodaje literki i mówi że na efekt będę musiała poczekać do jutra.
 -Skończyłaś -pytam.
 -Nie zostało mi jeszcze tylko przymocowanie i przyłączenie takiego czegoś, musimy przejść na powierzchnię oświetleniową, spójrz w górę a zobaczysz-mówi.
 Mija kolejna godzina po, której nareszcie chyba skończyła
 -Co już ?-Kolejny raz pytam
 -Zrobione po tym numerze wycofają te głupie piedestałki ludzie na nich wyglądają jak małpy na kamieniach-oznajmia.
 -Mam nadzieję że nie zrobisz ze mnie idiotki ?-Burczę.
 -O nie, nie z ciebie-Szepcze.
 -To dobrze niech ta ruda szmata zapłaci, lubię ją tak nazywać a jeszcze lepiej będzie patrzeć na jej śmierć-mówię uśmiechając się od nosem.
 -To dobrze a teraz zmywajmy się bo może się zrobić nieprzyjemnie jak nas złapią aha i masz-daje mi duży czerwony guzik - wiem że to co robimy jest strasznie dziecinne i głupie ale zemsta to zemsta ja też jej nienawidzę, a Tel to już w ogóle. Guzik naciśnij jutro gdy będziesz gotowa, szykuj się na wielką aferę która będzie kosztować parę głów no i oczywiście skompromitujemy Kapitol, napewno chcesz to zrobić ?-Pyta.
 -Tak-czuję dreszcz emocji jutrzejsza akcja może nawet zaważyć nad losami sześćdziesiątych siódmych igrzysk.
 -Choć- ciągnie mnie w kierunku wyjścia.
 Jedziemy windę do góry i nagle patrzę na zegarek w windzie widzę że jest już koło 22 czyli już dawno wszyscy trybuci powinni być w pensjonatach.
 -Pa -oznajmia Marilyn-i niech los-jej słowa urywają się gdy nagle jadę windą pod numer 7, na moich ustach maluje się uśmiech po czym mówię do windy.
 -zawsze ci sprzyja Marilyn ooo tak lepiej żeby ci sprzyjał.-mówię chichocząc się do siebie ale jestem jej wdzięczna.
   Wychodzę z windy wprost do holu a później do salonu gdzie tylko w przy ścianie stoją awoxsy. Samotnie podążam do swojego pokoju gdzie rzucam się na łóżko, nie mam siły iść do toalety, jestem rozbita emocjonalnie, co mam zrobić ? Przy kim zostać ? Mogę przyłączyć się do zawodowców ale jestem pewna że gdy będą szybko chcieli mnie eliminować, natomiast jeśli zostanę z Telem i Marilyn będziemy zbyt słabi żeby się obronić przed zawodowcami, może będę sama ? Wtedy nie będę winna śmierci nikogo oprócz siebie. Jeszcze została sprawa tej całej zemsty na Florence, ciekawe co ich skłoniło żeby się zemścić chyba że Tel robi to dla mnie, bo mnie kocha ale tak samo związek z nim jak i z Railem niema sensu. Moje rozmyślenia prowadzą mnie w ślepą uliczkę, dziś przekonałam się nieraz jak smakuje pokora, jest trudna do przełknięcia i gorzka ale leczy nasze powykręcane dusze i spaczone umysły. Działa jak niedobre lekarstwo ucząc nas jak żyć żeby dożyć następnego dnia w królestwie śmierci, strachu i niepewnej przyszłości.












14 komentarzy:

  1. Stać cię na więcej, ale ok ;) Czekam na następny. I rób duże litery na początku zdań, bo się ciężko czyta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem ten rozdział był ciężki do napisania i wyszedł słabo wiem :C

      Usuń
    2. Ee nie jest tak źle, ale nie zabijaj Florence!

      Usuń
    3. Zobaczymy :D

      Usuń
  2. Bogowie, ale super rozdział! Adam... szkoda, że dostał siedem punktów ;-; Przynajmniej Chwiecko ma osiem, mieści się w punktacji zawodowców :3 LOL! O co chodzi z tą zemstą? Weź... powiedz! Kufa! Florence zginie! Bożę...!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięęęęki za miłe słowa :D a może nawet w tym tygodniu będzie nowy rozdział :)

      Usuń
    2. Fajnie ;-; U mnie długo może nie być xD Nie ce mi się pisać, weny brak ;_; Poza tym rozdział, który piszę będzie nudny, bo to będzie powrót do dystryktu pierwszego ;3

      Usuń
    3. Ten mój też był nudny i bez weny ale trzeba przez to przebrnąć !!! Jak ja dałem radę to ty tym bardziej ! Czekam na nowy rozdział u cb cały czas :3 więc pisz a najwyżej później poprawisz :D

      Usuń
  3. Dzisiaj bardzo krótko, bo idę zaraz spać (jutro rajd ;C) Ten. Rozdział. Jest. Genialny. Niby nudny i mało akcji i dużo opisów, ale i tak ciekawy :*
    Weny, weny, weny <3
    Aaaa i jeszcze jedno, jak chcesz to na http://cena-ostatniego-piasku.blogspot.com/ 2 nowe rozdziały, jeśli wczoraj nie czytałeś :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięęęki :D ale mi się nie podoba :(( czytam rozdział twój :D

      Usuń
  4. http://cwiercwieczeposkromienia1.blogspot.com/
    Nowy rozdział :3

    OdpowiedzUsuń
  5. łaa, strasznie fajnie się czyta :)
    jestem tu pierwszy raz, ale chyba nie ostatni :)

    OdpowiedzUsuń