Fajnie że ktoś czyta tego bloga :D a tak wgl to dziś święta (w każdym razie kiedy zaczynam to pisać :3 ) więc wesołego alleluja czy jakoś tak :) ale i tak wolę Boże Narodzenie :3 a teraz kochani zapraszam do następnego rozdziału ;*(beznadziejnego rozdziału :3 ) mam nadzieję że was nie rozczarowałem :/ + mam nadzieje że mniema za dużo błędów :((
ROZDZIAŁ 3
Budzę się powoli nie zapamiętując snu ale dobrze pamiętając dramatyczne wydarzenia wczorajszego dnia oraz moje wahania nastrojów .Od zawsze wydawało mi się że jest ze mną coś nie tak , od zawsze płynęłam pod prąd , od zawsze byłam inna cieszyło mnie nie powodzenie wrogów , gdy ktoś stanął mi na drodze skupiałam wszystkie siły żeby go upokorzyć lub zniszczyć. Niema przede mną ratunku , jestem jak szarańcza niby niegroźna , zwykły robak możesz powiedzieć lecz gdy gdzieś zaświta sieje spustoszenie nie patrząc na to jak bardzo ktoś będzie błagał i lamentował .
Powoli wstaję z łóżka i podchodzę do okna żeby sprawdzić która jest godzina , gdyż u nas w dystrykcie tylko nieliczni posiadają zegary.Dochodzę do wniosku że jest już późny ranek i nie chcę jeszcze opuszczać swej fortecy więc w głowie jeszcze raz próbuje określić swoją taktykę którą będę musiała jeszcze do końca ustalić z Railem i Blightem.
Jestem Johanna Mason dziewczyna dobrze ucząca się w szkole , nieagresywna , cicha oraz spokojna i opanowana .Całe przeciwieństwo mnie ale życie to teatr w którym trzeba mówić różne rzeczy aby grać dalej.
Po jakiejś godzinie wychodzę żeby pomówić ze swoją drużyną , zastaje wszystkich siedzą przy wielkim karmazynowym stole z którego dochodzą zapachy niedostępne dla zwykłych śmiertelników .Podchodzę ale odrazu wyczuwam że Klara chce coś nam powiedzieć .
-Dziś jest wielki wielki dzień dla was ponieważ dziś odbędzie się parada trybutów a co najlepsze poznacie swoich stylistów i rywali -popiskuje podekscytowana Klara. -Już niedługo będziemy w kapitolu lepiej się Przygotujcie -Mówi i wybiega machając rękami koło swojej twarzy.
Zapadła niezręczna cisza którą nie spodziewanie przerywam ja biorąc całą miske czekoladowego fundi do maczania w niej owoców i pytając się Blighta.
-A więc mamy godnych rywali ?-Pytam chłodno.
-Z tego co widziałem to tak aż dziw że odważyłaś się spytać słonko ,ale lepiej porozmawiajmy o waszych taktykach .Chłoptasiu może zaczniesz?
-Myślałem żebyśmy wraz z Johaną obrać podobne taktyki -mówi nieśmiało.
-co o tym myślisz purchawko ? - uśmiecha się blight.
-całkiem niezły pomysł , myślałam że mogła bym udawać słabą , niezdarną i raczej nie wyróżniającą się z tłumu trybutką możemy tak udawać , to wszystkich zmyli no wiesz skupią się na najsilniejszych a resztę zostawią żeby sami zginęli , co wy na to ? -Pytam poważnym tonem.
-hmm całkiem błyskotliwy ale i niebezpieczny pomysł ale niema ryzyka niema zabawy a teraz wybaczcie muszę iść ubrać skarpety -oznajmia.
Dopiero w tedy zrozumiałam że to przenośnia dla mnie , mówi mi żebym nie ufała Railowi ale sama nie wiem o co mu chodzi przecież sam zgłosił się za mojego brata , chce mnie chronić , kocha mnie ale nigdy nic z tych rzeczy nie powiedział .Przyjaźnimy się od zawsze a teraz jedno z nas zginie albo raczej dwójka , lecz jeśli mam umrzeć muszę wiedzieć.
-Rail chciałabym porozmawiać o wczorajszym , posłuchaj czy ty to znaczy no wiesz ja i -Zaczynam się jąkać trzęsą mi się ręce i chyba tak pojawia się takie dziwnie przyjemne uczucie lekkości , bezpieczeństwa ale czuję też silny stres -Ty , czy może wiem że to nie dorzeczne , ale chyba ja -kolejny raz niedane mi było dokończyć.
Dojechaliśmy aż dziw że nikt z nas nie stał w oknie i nie oglądał potężnej stolicy panem . W pierwszym momencie gdy musieliśmy wyjść z pociągu ryk ludzkich gardeł był ogłuszający ale i tak oto genialnie odegraliśmy role przerażonych dzieci . Przechodząc przez tabun ludzi usłyszałam rozmowę dwojga kapitolczyków i zaczęłam udawać że coś mi upadło.
-Wiesz w tym roku arena ma być mroczna i genialna ja nie wiem jak te słabe istotki z 7 dystryktu se na niej poradzą -Mówi człowiek ubrany w purpurowy płaszcz z ogromną pomarańczową czapką przypominającą gruszkę
-Zginą oboje pod rogiem obfitości jak nic , pacz jacy dziwacy wyglądają jak zwierzęta z dżungli , mam zamiar stawić dużo kasy na zakłady ale na nich nie postawię -Mówi drugi mężczyzna lecz nie dostrzegam jego twarzy gdyż siedzą w specjalnej loży.
Satysfakcja z tego że dobrze zagraliśmy rozpiera mnie ale jednak dopiero teraz uświadamiam sobie że trafię na arenę do miejsca w którym dzieją się rzeczy straszne rodem z horroru.
Nareszcie dochodzimy do ośrodka szkoleniowego jest to wielka monumentalna budowla przypominająca księżyc tak samo półokrągła oraz świecąca marmurem i emblematami panem , mieści się w niej sala treningowa , sala pokazowa , pensjonaty trybutów i wiele innych futurystycznych miejsc oraz pokoi . W środku panuje błoga marmurowa cisza przerywana przez popiskiwanie Klary.Jedziemy windą do w dół do sali odnowy gdzie czekają już na nas styliści .Idę prowadzona przez Klarę do pokoju odnowy w którym stoją jedne z najdziwniejszych istot na świecie
-A oto twoja ekipa przygotowawcza Marcus , Kwerl i Maddison zostawiam cię w ich rękach.-Mówi ze swoim klasycznym kapitolskim akcentem.
Przez jakąś godzinę te cudaki zajmują się odnową mojego pokrytego bliznami , strupami i przebarwieniami ciała .Wokół mnie latają ręce , robią mi makijarz układają i farbują włosy ich ciała zlewają się w wielką kolorową pokrytą piórkami istotkę .Teraz jestem już gotowa , leże goła na stole i oczekuje na spotkanie ze swoim idiotycznym stylistą Heliksem który co rok przebiera nas za drzewa tylko w innej formie . Idiota , mówię w myślach ale gdy wchodzi zadziwia i rozbawia mnie bardziej niż ekipa która właśnie wyszła.
Jest gruby i jest niski , ma jasną żółtą skórę i skośne oczy , ale jego czarne jak heban włosy przypominały ogromne drzewo ale nie takie jak u nas w dystrykcie tam takiego nigdy nie spotkałam.Ma pomalowane usta na brunato-złoto , falbankowe błękitne alladynki i coś co rozwala mnie na kawałki za każdym razem gdy podniosę na niego wzrok jego wściekle różowa tunika .Nie wiem jak tu ale u nas w dystrykcie kolor różowy oznacza kobietę delikatną , grzeczną i niepokalaną .Gdy podchodzi do mnie przegryzam wargę
-Ślicznie , ślicznie o tak bardzo ładnie , a teraz przyszedł czas na jeden z moich oryginalnych i genialnych strojów , tylko spójrz.-Mówi prawie śpiewem.
Spojrzałam i tego żałuje moja taktyka nie mówiła nic o robieniu z siebie idiotki przed całym panem , miałam się ukrywać ale niech mu będzie i tak nic gorszego mnie nie spodka nawet na arenie .Podchodzę bliżej i dopiero teraz dostrzegam idiotyczność tej sukienki , już rozumiem czemu pomalowali mi włosy na zielono .gdy się ubieram i staję przed lustrem dostrzegam inną istotę , leśnego ducha .Włosy ma szmaragdowo-zielone oczy pomalowali jej żeby wyglądały jak dziuple ptaków sukienka imituje korę , a na samych jej końcach zakrywających buty pojawia się coś podobnego do korzeni te stworzenie spogląda na mnie z lustra ze zdziwieniem w czarnych jak węgiel oczach . W sumie efekt końcowy nie jest taki zły , choć sama sukienka jest żałosna.Pamiętam jak rok temu ta gnida przebrała moich rodaków za dwie siekiery , totalna kompromitacja .Teraz prowadzi mnie przez setki korytarzy aż wreszcie trafiamy do głośnej hali pełnej wystraszonych trybutów i śmierdzących koni .
Staje pewnie obok Raila który wygląda identycznie jak ja , patrząc tak na siebie zamiast szczęścia otacza mnie uczucie stresu i absolutnej dezorientacji , nagle rozbrzmiewa głos kobiety w megafonie
-Wszyscy trybuci proszeni są o wejście na rydwany , poważam wszyscy trybuci proszeni są o wejście na rydwany -Mówi tonem spokojnym.
Tak oto wyjeżdża pierwszy rydwan na którym potężna przerażająca mnie dziewczyna i jej cherlawy partner udekorowali ich na diamentowe istoty , całe z kryształu ta mozaika odbijająca światło tworzy czarujący efekt i w tym momęcie tłum wybucha . W drugim rydwanie jest druga przerażająca dziewczyna i niski ale z zabójczym wzrokiem jej partner są ubrani w stroje ... hmm jak to ujął mój stylista gladiatorów , nie wiem co to znaczy tego określenia używało się jeszcze wiele setek lat przed mrocznymi dniami i przed upadkiem , słyszymy głośne owacje dla złowrogich trybutów . Później jest 3 dystrykt i dzieci przebrane za wzory i atomy czy jakoś tak .Z 4 dystryktu nadjeżdżają trybuci w strojach ludzi z ogonem których określali jako syreny . Następnie 5 dystrykt , którzy swoim strojem zaczęli mnie intrygować bo ich wiotkie i niskie sylwetki miały na sobie kombinezon wytwarzający błyskawice . 6 dystrykt w którym żyły i dorastały te dzieci przyniósł nam stroje przestawiające makiety poduszkowców z emblematem panem.Teraz my "jeden dwa trzy na arenie zginiesz ty" to wyliczanka którą każdy w naszym dystrykcie zna każdy , nie wiem czemu akurat teraz o niej pomyślałam .
-Denerwujesz się -Szepcze Rail machając do tłumu.
-Jak nigdy -Odpowiadam jąkając się.
-To mam pomysł nadepniemy sobie na stopy żeby skupić się na bólu a nie na stresie ok-Kiwam głową.-trzy dwa jeden - szepcze.
Miał rację bo stoimy dalej uśmiechnięci i machający do tłumu .Ból przyniósł błogi spokój to dobrze bo jeszcze robimy około 3 koła wokół rynku od ciemnym niebem kapitolu następnie wita nas prezydent Snow którego z chęcią bym zabiła , wtopiła bym nóż w jego skroń za wszystkie cierpienia jakich doznałam w swoim życiu ale pod koniec słyszę krótkie "i niech los zawsze wam sprzyja" robimy ostatnie kółko i wracamy do ośrodka szkoleniowego gdzie czeka już na nas zasmucona Klara tym że nie zabłysnęliśmy i Blight szczęśliwy że udało się nam wtopić w tło.
-Dobra robota - Oznajmia.
Następnie jedziemy windę na nasze piętro i jemy kolacje nikt nie ma siły nic mówić , nikt nie ma siły odmówić jedzenia które jest tak pyszne że pierwszy raz w życiu zostają większe resztki niż tego co się zjadło .W międzyczasie oglądamy dalszy przebieg parady . z 8 dystryktu nadjechali trybuci przebrani za wielkie bałwany z włóczki. Następnie z 9 przyjechała para składająca się z rudowłosej dziewczynki i równie rudego chłopczyka oboje mieli ciemną karnacje i wyglądali jak rodzeństwo przebrane za strach na wróble. Jednakże prawdziwe rodzeństwo a dokładniej bliźniaków dostrzeżono gdy wyjechali rydwanem na plac wszyscy podziwiali unikalność ich stroju był on połączeniem każdej skóry , łuski i piór zwierzęcych wyglądali jak wielkie zmiechowe stwory ale ludzie z kapitolu chyba wybrali już swoich ulubieńców .Natomiast klasycznie z 11 trybutów przebrano za zboże , wyglądali jak żółta łąka .Jednak , aż dziw że ich nie zauważyłam z 12 dystryktu wyjechała parka przerażonych dzieci a do tego gołych , oboje byli tylko lekko przyprószeni imitacją węglowego pyłu , szkoda że nie mam siły się śmiać.
Pełna dziękuje wszystkim za pracę jaką włożyli w moją przemianę , podążam do swojego pokoju Podobnie jak wczorajszego dnia lecz w innej scenerii staje przed lustrem i zaczynam zmywać makijaż , farbę z włosów i staje się tak jak wcześniej tak jak w domu tak jak w pociągu lecz jestem odmieniona wewnętrznie.
Przepełniona szczęściem oraz strachem ale czysta rzuciłam się na łóżko i zaczynam rozmyślać nad Railem , czy naprawdę mnie kocha ? czy ja go kocham ? czy można dać szansę temu związkowi ? .Wciąż dręczy mnie ostrzeżenie Blighta , ale jestem pewna że będzie dobrze bo czuję nadzieję o jakiej istnieniu nawet nie wiedziałam , udało nas się zmylić wszystkich to dobry znak przez , który coraz bardziej zaczynam wierzyć że mam szanse wygrać .Ta myśl przyprawia mnie o ból głowy i mdłości ponieważ wiąże się to z zabiciem jedynej osoby którą mogę pokochać i której mogę w pełni zaufać.Tu pojawia się problem i pytanie czy potrafiłabym poświęcić mojego przyjaciela i kochanka w zamian za dostatnie życie i bezpieczeństwo swojej rodziny ? co jest dla mnie ważniejsze miłość czy rodzina ?.Na te wszystkie enigmy nie ma odpowiedzi ale jest jedno stwierdzenie , wszystko wyjdzie na jaw gdy zabrzmi gong .
W oczy razi mnie to, że stawiasz przecinki w złym miejscu :c Przykład jak Ty to piszesz:
OdpowiedzUsuńŚciskam je tak mocno ponieważ pachnie sosnowymi letnimi igłami , pachnie glebą wokół jeziora , pachnie domem do którego już nigdy nie wrócę.
Powinno być tak
Ściskam je tak mocno, ponieważ pachnie sosnowymi letnimi igłami, pachnie glebą wokół jeziora, pachnie domem do, którego już nigdy nie wrócę.
KROPKI! Też czasami źle piszesz :c Przykład jak Ty to piszesz
-Zastanów się , to nie wypali złapią nas i zostaniemy awoxsami -Mówi ostrzegawczo . Kropki nie stawiamy po spacji. Mówi ostrzegawczo. Poprawne zdanie: - Zastanów się, to nie wypali, złapią nas i zostaniemy awoksami - mówi ostrzegawczo.
Trzecia sprawa to powtórzenia :c Tego musisz unikać :c Język polski jest taki bogaty :c CZWARTA mniej ważna :3 Werifykiacja obrazkowa przy dodawaniu komentarza. Wyłącz to. Panel Bloggera - Blog - masz te wszystkie zakładki - ustawienia - posty i komentarze - zaznacz tam
Mam nadzieje, że docenisz moje rady :3 Ogólnie rozdział świetny
No właśnie... ten sam komentarz, bo błędy się nie poprawiły :c Kiedy będziesz pisał sprawdzaj sobie ten kom :c Szkoda, że je robisz, bo ciężej się czyta tak wspaniałego bloga! Czekam na nn i zawodowcy <3
http://tojestwalka.blogspot.com/ - zalezy mi na opiniach tam :3
Weryfikacji już nie ma! Brawo! Jeden błąd mniej!
Usuńdzięki a i teraz se usiądę i będę włączał wszystkie programy do szukania błędów :D
UsuńŚwietne
OdpowiedzUsuńPolecisz mój blog o Igrzyskach?
ok :D + lubię twój blog :)
UsuńCzekałam od niedzieli :) :**
OdpowiedzUsuńmam nadzieję że się podoba :D
UsuńCiekawie piszesz, masz talent :)
OdpowiedzUsuńoliilui.blogspot.com
dzięki :*
UsuńNowy rozdział u mnie :**
OdpowiedzUsuńczytam :*
UsuńMasz świetnego bloga *.*
OdpowiedzUsuńTymczasem ja też zaczynam swoją przygodę z blogiem, więc zapraszam do mnie na prolog :
http://cena-ostatniego-piasku.blogspot.com/
No i życzę weny ;*
napewno zajrzę i pomogę
UsuńMam nadzieję, że niedługo pojawi się nowa notka ;) Super blog :**
OdpowiedzUsuń:) dzięki
Usuń